Torba Reportera i Podcastera

Zdarzyło się naprawdę

Opublikowane przez Hanna Bogoryja-Zakrzewska w dniu

fot: Stefan Skellen

Nasza książka “Zdarzyło się naprawdę. Opowieści reporterskie” już w księgarniach. Adam Szaja ze “Smaku książki” napisał o niej : “Prawda dziwniejsza od fikcji”.  W ostatni poniedziałek miałyśmy spotkanie autorskie w Faktycznym Domu Kultury.

fot: Stefan Skellen

fot: Stefan Skellen

W ten dzień było naprawdę gorąco. A emocje Błaszczyk i Bogoryja- Zakrzewskiej unosiły się w powietrzu jak kurz w ich dawno nie sprzątanych domach.  Wieczorem miało się odbyć spotkanie autorskie. Pierwsze w ich życiu promujące książkę. Każda z nich czuła lekki niepokój, a Błaszczyk nawet lekką irytację, która z zupełnie irracjonalnych powodów towarzyszyła jej odkąd książka ukazała się drukiem. Bogoryja była spokojniejsza, nie na darmo chodziła na kursy relaksacji i inne bajery. Być może nawet pogratulowała sobie tego w duchu.  Jednak żadna z nich nie miała pojęcia, co nastąpi po południu.

Kiedy żelazko w domu Bogoryjów odprasowało już sukienkę Hanny (jednak w kwiaty, a nie czarną) coś w nim brzękło, stękło i okazało się, że mąż Hanny będzie musiał wystąpić w pogniecionej koszuli. Poczuł z tego powodu coś pomiędzy złością a żalem i poczłapał do szafy poszukać czegoś sportowego.

W tym samym czasie w domu Błaszczyk na środku salonu stała półtoraroczna dziewczynka. Jej pięści były zaciśnięte, nóżki tupały w podłogę, a z gardła wydobywało się przeraźliwe wycie. Skąd ta złość? Miś, ukochany miś został uprowadzony! Jeździł teraz wokół salonu w wózku dla lalek, który prowadzony był przez trzyletniego brata dziewczynki. Mały Rozbójnik wrzeszczał równie głośno, co siostra.

Błaszczyk patrzyła na to wszystko i marzyła o tym, by być głucha.  Nie była. Pracowała przecież w radiu. Czekała auta Bogoryjów jak wybawienia. Niestety oni nie nadjeżdżali…

Skąd mogła widzieć, że w ich domu trwają właśnie dramatyczne poszukiwania koszuli?

Nieco spóźnieni podjechali w końcu pod dom Błaszczyk. Wszystkim poprawiły się humory i pozostały takie póki nie dojechali na Saską Kępę. Nie wiadomo skąd na ulicach wyrosły znaki z zakazem wjazdu. O co chodzi?

Cóż nikt w samochodzie nie był kibicem, więc też nikomu przez myśl nie przeszło, że w tak ważnym dniu w godzinie,  tak ważnego spotykania autorskiego ktoś mógłby zorganizować mecz. A jednak…

Spóźnimy się na pierwsze spotkanie autorskie w życiu?…Świeżo upieczone autorki zaczęły się denerwować.

Jedź tędy! Nie tamtędy! To może włączę nawigację?!

Znacie pewnie tę panikę, gdy stojąc w korku nagle próbujecie ruszyć z miejsca.  

A jednak ruszyli i dojechali…

fot: Stefan Skellen. Od prawej przyjaciele z radia: Małgorzata Kownacka, Elżbieta Matyja, Ernest Zozuń

Na sali było jeszcze dosyć pusto. Błaszczyk przemknęło przez myśl, że straszna to będzie kicha i poszła do toalety. Kiedy wyszła, sala była pełna, a na końcu siedziała jej bohaterka Anna…

Bogoryja miała szklane oczy, bo w drugim rzędzie wypatrzyła trzy przyjaciółki, które porzuciły pracę, by przyjść na spotkanie. 

Dzieci i przyjaciółki Bogoryji . fot:Adam Bogoryja-Zakrzewski

Irena Piłatowska, fot: Stefan Skellen

Przyszło też wielu przyjaciół, ludzi radia, a nawet szefowa Studia Reportażu i Dokumentu Irena Piłatowska.

fot: Stefan Skellen

fot: Stefan Skellen

Adam Szaja ze “Smaku książki”, mimo że jest ze Świętochłowic, a nie ze Szczecina jak chciałaby Bogoryja, ani nie z Bytomia, o czym marzyłaby Błaszczyk, poprowadził to spotkanie rewelacyjnie.

Ci, którzy nie mogli być, mogą to sprawdzić na naszym blogu. Justyna Godz nagrała fragmenty spotkania, mimo kłopotów technicznych. No, ale reporterka “Zapraszamy do 3” zawsze sobie poradzi.

Justyna Godz fot: Stefan Skellen

Tym, którzy byli, autorki bardzo, bardzo dziękują.

Stefan Skellen, dzięki Tobie możemy zobaczyć, co się wydarzyło!!!

Pani Anna, bohaterka reportażu Kasi, foto: Stefan Skellen

Warto tylko wspomnieć, że oprócz wielu wrażeń Bogoryja i Błaszczyk wyniosły z tego spotkania 19 róż, bukiet goździków, słonecznik, piękne różowe kwiaty niezidentyfikowane oraz flaszkę wina. Na takie spotkania to możemy chodzić codziennie pomyślały zadowolone i wzięły się za przygotowywanie kolejnych wpisów na Torbę Reportera.

Dedykacja dla Eli Kruszewskiej, która wybrała nasze spotkanie zamiast meczu. To jest wynik! fot: Stefan Skellen 

Dedykacja dla Eli Kruszewskiej, która wybrała nasze spotkanie zamiast meczu. To jest wynik! fot: Stefan Skellen

Tu jest link do naszej książki: “Zdarzyło się naprawdę. Opowieści reporterskie”

Jeśli nie jesteście pewni, czy to książka dla Was, zapraszamy do sprawdzenia recenzji i rozmów na jej temat w zakładce: Media o nas.

fot: Stefan Skellen

Katarzyna


6 komentarzy

Aleksandra Załęska · 13 czerwca 2019 o 11:21

Bardzo ciekawa relacja ze spotkania autorskiego 🙂 Mam nadzieję, że książka odniesie sukces 🙂

    Hanna Bogoryja-Zakrzewska · 13 czerwca 2019 o 11:29

    My także, aczkolwiek w tej chwili najbardziej cieszy nas, że to już koniec i że poszła w świat:)

Aneta Wojtiuk · 13 czerwca 2019 o 11:24

Takie wydarzenie bywa bardzo stresujące. Dlatego ma sie wrażenie, że wszystko staje na drodze, jak znaki zakazu wjazdu i tak dalej. Ale super, że spotkanie, mimo problemów, przebiegło dobrze. Teraz zostają miłe wspomnienia 😉

    Hanna Bogoryja-Zakrzewska · 13 czerwca 2019 o 11:27

    Tak. Jest radość, że to już, nareszcie:)

Kasia · 14 czerwca 2019 o 10:27

Gratuluję sukcesu! Oby książka przyciągnęła jak najwięcej uwagi 🙂

krystynabozenna · 22 czerwca 2019 o 10:56

Ciekawy temat, ciekawe życie autora książek…
Muszę sama się zastanowić nad książką 😉

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *