oporny rozmówca
Dokumentacja | Reportaż | Sztuka rozmowy | Temat

Co zrobić, by namówić opornego rozmówcę na spotkanie?

4 stycznia 2018

Co zrobić, by namówić opornego rozmówcę na spotkanie?

 

 

Masz pomysł na opowieść, wiesz kto ma być bohaterem, ale martwisz się czy zgodzi się na spotkanie. Ten pierwszy kontakt jest bardzo ważny, bo albo kogoś do siebie przekonasz albo nie. Były takie sytuacje, że rozmówca był nieufny, oponował, czasami stawiał warunki. Jak sobie poradziłam w takich sytuacjach?

 

Gdy rozmawiam ze studentami o tym, jak należy zachowywać się podczas pierwszego kontaktu, mówię zazwyczaj: Wyobraź sobie, że przychodzi do Twojego domu dziennikarz, by nagrać o Tobie reportaż. Pomyśl przez chwilę jak musiałby się zachowywać abyś się przed nim otworzył. Jak musiałby wyglądać, co robić, co mówić, by Cię zjednać. Czego nie powinien robić. To jest odpowiedź na to, jak Ty powinieneś postępować, by zyskać zaufanie.

 

A teraz na przykładzie trzech reportaży opowiem o tym, jak przełamywałam opór u rozmówców, którzy nie mieli ochoty być bohaterami reportażu.

 

    1. „Święty spokój” czyli reportaż o szkolnym woźnym, który najbardziej na świecie lubi pisać książki.

 

 

O Adamie Tomczyku usłyszałam nagrywając rozmowę o Janie Karskim. W trakcie spotkania ze Stanisławem Jankowskim, historykiem zadzwonił telefon i mimowolnie przysłuchiwałam się prowadzonej rozmowie. Byłam pewna, że dzwoni jakiś dziennikarz zajmujący się historią i rzeczowo dopytuje o zdarzenie z przeszłości. Tymczasem pan Stanisław odkładając słuchawkę powiedział, że to dzwonił Adam Tomczyk, woźny z Żabna, który wydał już 6 swoich książek. Natychmiast pomyślałam, że to może być ciekawa historia. Po kilku dniach zadzwoniłam do pisarza-amatora i zaczęły się korowody. O ile pan Adam był chętny rozmawiać ze mną przez telefon, o tyle wzbraniał się przed moim przyjazdem. Mówił:„ A po co,  ja nie nadaję się na bohatera, ja nie chcę rozgłosu. A pani chce zrobić sensację, że woźny, a potrafi”.

Nie wiem tak na sto procent, co przekonało rozmówcę, ale wiem, że po tym jak powiedziałam, że najpierw przeczytam jego książki, a potem znowu zadzwonię, jego opór osłabł.

 

Jaki stąd wniosek: bądź faktycznie ciekaw swojego rozmówcy, dowiedz się o nim jak najwięcej. Jeśli poczuje, że Ty naprawdę chcesz go poznać, a nie jest tylko dla ciebie tematem na materiał, pewnie zgodzi się na nagranie.

 

      1. „Roztapiam smutek w muzyce” – czyli reportaż o piosenkarce jazzowej Grażynie Auguścik

 

Tym razem to nie ja postanowiłam zrobić o niej reportaż. Zostałam o to poproszona przez wierną fankę i propagatorkę pani Grażyny w Polsce. Przekonywała mnie, że warto pomóc w promocji trochę zapomnianej u nas znakomitej wokalistki od lat mieszkającej w Chicago. Wydawało się, że nie  będzie żadnych przeszkód. Tymczasem pani Grażyna zaproponowała abyśmy bez nagrywania spotkały się w kawiarni, by troszkę się poznać. Szczerze mówiąc, nie byłam zachwycona, nie lubię nie nagrywać, bo często w rozmowie pada coś, czego potem nie da się powtórzyć. A wiedziałam, że muszę zadać trudne, osobiste pytania. Dlaczego?

 

Jeszcze przed spotkaniem zastanawiałam się po pierwsze: pod jakim kątem nagrywać reportaż, żeby nie  zrobić zwykłego wywiadu z artystką. Po drugie: jak ominąć to, co opowiadała już wielu dziennikarzom i usłyszeć coś innego. Przeszukałam internet i okazało się, że niedawno w wypadku samochodowym zginął  jej mąż. Wysiadał z auta, gdy wjechała w niego młoda, prawdopodobnie pijana dziewczyna. Tragiczna śmierć na pewno musiała wywrzeć wpływ na artystkę. Jak się pozbierała? Czy można śpiewać, pokazywać się publicznie, uśmiechać i kłaniać po takiej tragedii ? Wiedziałam, że to jest punkt wyjścia do reportażu. Ale cóż, w kawiarni okazało się, że pani Grażyna nie chce o tym rozmawiać, było to dla niej, zbyt świeże i trudne.

 

I wtedy opowiedziałam jej historię mojej koleżanki, której mąż zaginął w Nowy Rok podczas jazdy na łyżwach po zamarzniętym zalewie szczecińskim. Dopiero po 3 miesiącach znaleziono go pod lodem. Przez 10 lat zmagała się z poczuciem olbrzymiej straty i smutkiem, którego nie pokazywała na zewnątrz. W końcu ból zmalał i mogła opowiedzieć o nim w reportażu „Już nie udaję”. Pani Grażyna słuchała bardzo uważnie, dopytywała o szczegóły. Widać było jak wiele czerpie z doświadczeń osoby, która już ma za sobą to, co ona właśnie przechodziła. I w pewnym momencie powiedziała: „Ok, porozmawiam z panią o moim mężu”.

 

Myślę, że przekonałam ją, iż jestem w stanie choć trochę zrozumieć, co przechodzi. Nie będę gonić za sensacją. Skoro inni mi zaufali, to i ona może.

 

Przekonaj rozmówcę, że traktujesz go poważnie, nie masz określonych wyobrażeń na jego temat, ale chcesz go poznać i zrozumieć. Będziesz uważny i taktowny. Nie wszystko jest na sprzedaż – to Twoja dewiza.

 

      1. „ Ja tylko nie widzę” – za tym reportażem nie przepadam. Niby jest ciekawy, dużo w nim naturalnych scen, ale coś mnie uwiera, gdy o nim myślę.

 

Sama znalazłam w internecie swoją bohaterkę. Moją uwagę zwrócił fakt, że niewidoma prowadzi warsztaty kulinarne w szkołach. Zadzwoniłam do pani Ewy i okazało się, że jest także menadżerem malarzy i organizuje im wystawy. W dodatku zgodziła się, abym towarzyszyła jej przez kilka dni i w pracy i w domu, co pozwoli mi lepiej wejść w jej świat.

 

Ale na końcu rozmowy powiedziało coś, co zaważyło na naszej relacji: „ Zastrzegam sobie prawo do autoryzacji” . Zapytałam: „ Dlaczego? Będę nagrywała panią przez 3 dni, a potem stworzę z tego opowieść, która na antenie zajmie 20 minut. Siłą rzeczy dokonam dużych skrótów, zmienię montażem zdania na krótsze, nie ujmę wszystkiego co pani mi opowie. Dlaczego i co chce pani autoryzować?” . Odpowiedziała: „ Chcę zobaczyć, czy pani pokaże mnie w dobrym świetle.” Moja odpowiedź była wyjątkowo zdecydowana: „ Jeśli na tym etapie nie ma pani do mnie zaufania, to ja rezygnuję z nagrania. Reportaż to spotkanie osób ciekawych siebie i bez zaufania nic z tego nie wyjdzie”. Pani Ewa zadzwoniła następnego dnia, wycofując się z żądania autoryzacji. Szkoda mi było nie nagrać tak aktywnej osoby, przełamującej schematy myślenia o niewidomych. Ale ja lubię czuć, że jestem miłym gościem u kogoś, kto ma w sobie gotowość na zdradzenie swojej prywatności. Jeśli bohater chce się kontrolować, odkrywać tylko to, co dla niego jest wygodne, tracę zapał i ochotę do pracy.

 

 

Pracuję w radiu już bardzo długo i widzę jak zmienia podejście ludzi do dziennikarzy. Coraz częściej słyszę:„ Nie chcę rozmawiać, bo media gonią za sensacją. Miałem kontakt z dziennikarzami, to hieny”. Krew się we mnie wtedy buzuje, ale grzecznie odpowiadam, że w każdym zawodzie są ludzie dobrze wykonujący pracę i tacy, co robią to źle. Proszę mi dać szansę”. To zazwyczaj działa.

 

 

Jeśli masz pytanie związane z tym, co napisałam, nie wahaj się i zadaj je w komentarzu.

                   Hanna

Wszystkie wymienione wyżej reportaże można znaleźć na stronie www.polskieradio.pl/reportaz

Zachęcam też do polubienia na FB Studia Reportażu i Dokumentu PR

Only registered users can comment.

  1. Super post! Bardzo ciekawy i praktyczny. Bardzo lubię jak piszecie w oparciu o Wasze własne doświadczenia, konkretne sytuacje 🙂

  2. Dzięki, inaczej sobie tego nie wyobrażamy. Tyle lat w radiu to mnóstwo spotkanych ludzi, przeżytych sytuacji. Trzeba się dzielić:)

  3. Myślę, że prośba o autoryzację tej ostatniej pani mogła wynikać z tego, że była wcześniej przez kogoś oszukana, wykorzystywana i pewnie chciała uniknąć kolejnego przykrego przeżycia. Osoby niewidome muszą w dużej mierze polegać na innych i pewnie łatwo ich skrzywdzić.

  4. Ogromnie się cieszę, że robicie tego bloga. Uwielbiam reportaże, i nawet miałam krótki epizod działania w Studiu Reportażu i Dokumentu na Myśliwieckiej. Uważam, że powinno być dużo głośniej o tym radiowym gatunku, bo bardzo na to zasługuje 🙂 Co prawda już rok temu, ale napisałam nawet tekst: https://joganka.weebly.com/kultura/nadstaw-ucho-i-uslysz-czlowieka o gali reportażu w zeszłym roku. Dzięki jeszcze raz za to, że jesteście!

    1. Dziękuję za bardzo ciekawy wpis o gali i opowiadanie znajomym o reportażu radiowym. Nasze reportaże są na reportaz.polskieradio.pl i tam jest też wyszukiwarka np po nazwisku autora. Też chciałybyśmy przyciągnąć jak najwięcej młodych odbiorców i szukamy na to mniej tradycyjnych sposobów. Być może warsztaty w terenie i kanał You tube, który rozkręcamy powoli coś zmienią. Zapraszamy jesienią na następną galę, a na bloga https://joganka.weebly.com/ będę zaglądać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *