Rafineria
Dokumentacja | Dramaturgia | Inspiracje | Reportaż | storytelling | Temat

Moja przygoda z olejem przepracowanym, czyli bez pomysłu nie ma opowieści

9 lutego 2018

Moja przygoda z olejem przepracowanym, czyli bez pomysłu nie ma opowieści

 

Uwielbiam tematy na reportaż w których trzeba kogoś/coś odszukać, sprawdzić, udowodnić. Tu na mnie nakrzyczą, tam pogonią, a gdzie indziej przyjmą z otwartymi ramionami. Słowem kręci mnie akcja.

 

Może dlatego, gdy byłam jeszcze początkującą reportażystką, ówczesny kierownik Redakcji Reportażu i Dokumentu, Krzysztof Wyrzykowski, zlecił mi do zrobienia temat zaproponowany przez sponsora. A brzmiał on UWAGA następująco: „Problemy ze zbiórką olejów przepracowanych w Polsce”.

 

Co wy na to? Czy wiecie, co to są oleje przepracowane? Ja w ogóle nie wiedziałam od czego mam zacząć. Po pierwsze, wiało to straszliwą nudą. Po drugie, o czym tu opowiadać przez 20 minut, by wszyscy nie uciekli od radia. Zaczęłam zatem od douczenia się, czyli sprawdzenia, co to są te oleje. Okazało się, że to po prostu zużyty olej silnikowy. Jest toksyczny, powinien być utylizowany, a tymczasem wylewa się go do rzek, chłopi malują nim płoty i to, co szkodliwe, trafia nie do rafinerii, a do ziemi, wody i powietrza. Reportaż miał pokazać toksyczność oleju i zachęcać do oddawania w miejsca ku temu przygotowane. Choć były z tym pewne problemy i miałam je pokazać.

 

Pierwsza rada zatem:

przygotuj się, poczytaj, dowiedz się, o co chodzi w temacie którym masz się zająć.

 

Druga rada:

zastanów się kto i po co powinien wystąpić w reportażu. W tym wypadku wiedziałam, że muszę pojechać do rafinerii oraz odwiedzić tych, którzy używają tego oleju.

 

Trzecia rada:

pomyśl jak chcesz opowiedzieć tę historię. Znasz już jej cel, wiesz kto wystąpi, ale jaką temu nadasz formę, jak zbudujesz napięcie, bo musi być to opowieść, działająca na emocje. Wydawałoby się, że już samo sformułowanie olej przepracowany – wyklucza emocje. Ale wymyśliłam sposób, by słuchacz jednak nie pozostał obojętny na to, co usłyszy.

 

Po pierwsze skorzystałam z tego, że wraz z mężem i dziećmi mieliśmy spędzić weekend na Kaszubach. Ubrałam krótką spódniczkę, zabrałam sprzęt i zaczęłam wędrówkę po wsi, od jednego płota do drugiego. Wypatrywałam rolników, a gdy któryś się pojawił głośno wołałam : „ Dzień dobry, czy mógłby Pan tu podejść na chwilę”. Po czym słodkim, nieśmiałym głosem mówiłam:„ Dzień dobry, jestem z radia i chciałam zadać jedno pytanie. Tylko się wstydzę.” Tu następowała jakaś reakcja mężczyzny, który najczęściej próbował mnie zachęcić do zadania pytania, co oczywiście brzmiało i naturalnie i śmiesznie. Następnie ja kontynuowałam: „ Niech mi Pan powie, co Pan robi …z olejem przepracowanym?” Zaskoczeni tematem rozmówcy znowu reagowali emocjonalnie, żartowali i na koniec szczerze mówili, że malują płoty, wylewają, a zarządzenia odgórne nakazujące zbiórkę mają w głębokim poważaniu: „Daj pani spokój, kto by sobie takimi głupotami głowę zawracał”.

 

W reportażu te ich szczere wypowiedzi zderzyłam z informacjami udzielonymi przez urzędników, którzy tłumaczyli jak bardzo są szkodliwe to odpady i że na szczęście wdrożono procedury zapobiegające wyrzucaniu ich w sposób niekontrolowany. Między innymi zwiększono ilość punktów oddawania oleju: „ Nawet jedną puszeczkę może Pani oddać na stacji benzynowej”-mówili.

 

Po drugie, postanowiłam zatem zbadać, czy faktycznie bez problemu oddam małe opakowanie zużytego oleju. W drodze z Kaszub zatrzymywaliśmy się chyba na każdej stacji benzynowej, przez co nasza podróż wydłużyła się niemiłosiernie, a umęczone dzieci zasnęły w końcu na tylnym siedzeniu. Ja z ukrytym mikrofonem podchodziłam do pracownika z prośbą, aby przyjął puszkę ode mnie. Nikt tego nie zrobił.„ A wylej to pani tam za budynkiem…szkoda zachodu z taką ilością.” „No, ale to przecież szkodzi środowisku”-oponowałam. Rechot w odpowiedzi.

 

Tak oto teoria rozminęła się z praktyką, a ja zamiast miłego reportażu o prawie bezbłędnie działającym systemie zbiórki olejów, zrobiłam opowieść o naszej mentalności.

Największym komplementem dla mnie były słowa Krzysztofa Wyrzykowskiego, który z pewną dozą nieufności wziął mój reportaż do posłuchania. Po 20 minutach wyszedł z gabinetu i powiedział:„ No, nigdy bym nie przypuszczał że temat zbiórki oleju mnie tak wciągnie!”

 

Czwarta rada:

Myśl, kombinuj, wszystkie chwyty w opowieści są dozwolone, ogranicza cię tylko Twoja wyobraźnia. Staraj się odchodzić od banału, schematów, utartych ścieżek. Bądź kreatywny, bo bez tego nie ma dobrych opowieści. Nie tylko radiowych!!!

 

Piąta rada i ostatnia:

Posłuchaj reportaży:

Krystyny Melion

https://www.polskieradio.pl/68/1007/Artykul/478805,Dwie-godziny-40-minut-i-15-sekund-bylem-z-narzeczona-Krystyna-Melion-i-Maria-Rosa-Krzyzanowska

Katarzyny Michalak

https://www.polskieradio.pl/80/1007/Artykul/344424,Modlitwa-Zapomnianej

Małgorzaty Żerwe i Dawida Mairowitza

https://www.polskieradio.pl/80/1007/Artykul/817931,Tunele-milosci-Przystanek-Las-Vegas-%E2%80%93-Malgorzata-Zerwe-i-David-Zane-Mairowitz

 

Wszystkie reportaże pod względem formalnym wykraczają daleko poza schemat. Autorki wykreowały opowieść używając narzędzi z różnych dziedzin: reportażu, słuchowiska, filmu.

 

Nie żałuję tej przygody z olejem przepracowanym. Musiałam wtedy pojechać do rafinerii w Krośnie, a obok leży Dukla. Nie wiem dlaczego, właśnie tam postanowiłam zatrzymać się na nocleg. Wstąpiłam do galerii na dukielskim rynku …i tak wiele lat temu zaczęła się moja przyjaźń z ludźmi z magicznego Beskidu Niskiego. Zrobiłam kilka reportaży na ich temat. Ciągle myślę, jak wam o tej magii opowiedzieć.

Hanna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *