jak dobrze zakończyć opowieść?
Dramaturgia | Reportaż

Jak dobrze zakończyć opowieść?

28 grudnia 2017

Jak dobrze zakończyć opowieść?

 

Gdy rozmawiałyśmy o czym ma być dzisiejszy wpis, okazało się, jak różne mamy podejście do tego, co jest w reportażu bardzo ważne, do puenty.

Kasia: Ja mam zawsze problem z końcem. Bardzo często trudno mi zakończyć reportaż szczególnie, jeśli musiałam rezygnować z jakiś ważnych wątków. Często jestem też po prostu nim zmęczona. Choć bywa i tak, że koniec mam w głowie od samego początku.

Hanna: Ja lubię zaczynać pracę nad reportażem od słów końcowych. Potrafię raczej wyczuć, kiedy postawić kropkę nad i.

Znam osoby, które z upodobaniem robią kilka puent w opowieści.„Bo może ktoś nie usłyszy, co jest ważnego w tej historii, dlatego powtarzam ważną myśl dwukrotnie, tylko inaczej za każdym razem”- tłumaczą. To duży błąd dramaturgiczny. Puenta to coś, z czym zostawiamy naszego odbiorcę, dlatego musimy dokładnie wiedzieć, co chcemy mu przekazać.

  • Ja trzymam się zasady, że na końcu padają słowa, które są uogólnieniem, odwołują się do wartości uniwersalnych.

Przygotowując reportaż „Trzeba walczyć” o Joannie Sałydze, znanej w sieci jako blogerka „Chustka”, miałam dwie możliwości zakończenia tego reportażu. Joanna miała raka żołądka i rozmawiałyśmy z nią o śmierci, samotności w chorobie, przeżywaniu tej sytuacji przez jej 7-letniego syna. To, co wydało mi się najważniejsze, to jej chęć życia, mimo bólu i braku sił. Starała się, by każdy dzień zapisał się mocno w pamięci syna, który niedługo miał stracić mamę. Zważywszy na to, jak wielu ludzi użala się nad sobą, nie robiąc w życiu nic istotnego oraz marzy, ale nie spełnia tych marzeń, widziałam, jak inna jest jej postawa. Tym, co jeszcze mocno mnie poruszyło, to jej relacja z synem. Z każdego słowa i gestu przebijała ogromna miłość, wręcz wzruszająca była więź, która ich łączyła. To także bardzo chciałam pokazać. Mogłam więc zakończyć reportaż pięknym, poetyckim dialogiem Joanny i syna, który brzmiał tak:

                                                          Muzyka

– mamusiu, gdy już umrzesz, będę Cię odwiedzał na cmentarzu i będę Cię nadal kochał.

– ja też będę Cię zawsze kochać. i będę z Tobą wszędzie, wystarczy, że spojrzysz w niebo – ja tam będę. będę nad Tobą czuwała i Cię chroniła.

– a w deszczu będziesz?

– jasne! będę, przecież wiesz jak lubię, gdy pada.

– to będę wychodził z wiaderkiem na dwór, będę nabierał deszcz i zanosił go do swojego domu

                                                           Muzyka

Ja jednak zdecydowałam się na inne zakończenie:

                                                           Muzyka

Dziennikarka: Powiedz, co jest w mamie najfajniejszego? Za co lubisz swoją

mamę?

Dziecko: Ja jej nie lubię. Ja ją kocham.

Mama:    Kocham Cię.

Dziecko: Ja Ciebie też kocham.

Mama:   Buziaczku Ty mój (całus) Dziękuje. Moja mama powiedziała mi kiedyś tak: dziecko, tylko tchórze nie walczą do końca. Tyle ile będzie sił, tyle będę walczyła. Po to się zdecydowałam na operacje, żeby potem było lepiej, żeby przedłużyć życie. To jest ten koszt. Po to się decyduję na chemioterapię, która powoduje wiele zmian w moim organizmie, ale ogólny bilans jest na plus. Ja to robię po to, żeby móc żyć dłużej. Ja to robię po to, żeby móc być z bliskimi. To jest sens mojego życia, Spędzać z nimi czas. Ja to robię dla siebie, dla mojej rodziny. Trzeba wykorzystać ten czas, który się ma. Ale to dotyczy każdego. Również zdrowych.

                                                       Muzyka

Dla mnie te ostatnie słowa były najważniejsze, stąd zresztą tytuł „Trzeba walczyć”. Jak zmieniłaby się wymowa reportażu, gdybym zakończyła wcześniej przytoczonym dialogiem? To pytanie do was.I jednocześnie przykład na to, że puenta to odautorski komentarz, każdy autor zakończy więc inaczej.

  • Dobrze też gdy w ostatniej scenie padają słowa, które nagle pozwalają zobaczyć bohatera/historię pod jeszcze innym kątem, z innej strony.

Zrobiłam tak w przypadku reportażu, który przygotowałam wraz z mężem Adamem „ Nic się nie stało”. Bohaterem był  Czesław Kowalczyka przez 12 lat więziony w areszcie tymczasowym, choć polskie prawo dopuszcza maksymalnie dwuletni pobyt w takim miejscu. Okazało się, że był niewinny. Najważniejsze pytania jakie sobie postawiliśmy brzmiały: Jak mogło dojść do tego, by w demokratycznym kraju, skazać niewinnego człowieka i trzymać go za kratami przez 12 lat? Jak można potem wyjść na wolność i dalej żyć?

Wydawało nam się, że jego opowieść będzie przepełniona emocjami. Tymczasem on nawet o swoim 5-letnim pobycie w izolatce, opowiadał spokojnie, nawet nieco monotonnie i bezosobowo. I właśnie pytanie o ten brak emocji, stało się później naszą puentą, bo pokazało jak fałszywie mogliśmy interpretować jego zachowanie. I było kluczem do tego co czuł w areszcie.

                                                            Ulica i auta

Czesław Kowalczyk: Jesteśmy pod aresztem w Gdańsku, aresztem śledczym.

Reporter: Ja sobie nie wyobrażam, proszę Pana, żebym miał dwanaście lat

siedzieć za takimi murami.

Czesław Kowalczyk: Pan chce ze mnie wykrzesać ze mnie jakąś iskrę obawiając się, że ta iskra we mnie umarła. Nauczyłem się w więzieniu nie podniecać,nie ekscytować niczym. Niczym, bo jeżeli bym się dożywociem ekscytował to bym sobie własny język odgryzł i bym się krwią zadusił. Wściekłość mnie ogarnia wtedy jeżeli mówią, że nic się nie stało.

                                                           Muzyka

No dobrze, padają najważniejsze słowa, takie z którymi chcemy zostawić naszego bohatera. Czy po nich w reportażu radiowym/telewizyjnym/ powinno coś jeszcze zabrzmieć? Kasia wypunktowała co to mogłoby by być.

  • Scena. Po najmocniejszych słowach jeszcze dokańczam jakąś sceną, bohaterem w ruchu. Najpopularniejsze są kroki.
  • Muzyka. To bardzo oklepany sposób, ale pozwala wybrzmieć ostatniej kwestii
  • Miks. Jeśli początek był miksem można zrobić także koniec ze zmiksowanych wypowiedzi
  • Piosenka. Szczególnie jeśli bohater sam ją wykonuje, a słowa są adekwatne do całości reportażu

I na koniec pewna anegdota, która ilustruje to, dlaczego powinniśmy zadbać, by nasz reportaż nie kończył się tylko słowem. Warto, by wybrzmiała muzyka, jakiś efekt, by pozostawić przestrzeń dla myśli.

Otóż Krzysztof Wyrzykowski, emerytowany już reportażysta, opowiadał mniej więcej taką sytuację:„ Przygotowałem reportaż, postarałem się o wyrafinowaną puentę. Mądrą, skłaniającą do refleksji. Ale nie dałem muzyki. I oto mój mądry, wzruszający reportaż kończy się, a niemal na styk zaczyna się reklama tabletek na wzdęcia”.

Czekamy na Wasze komentarze!

Hanna

Wszystkie wymienione wyżej reportaże można znaleźć na stronie www.polskieradio.pl/reportaz

Zachęcam też do polubienia na FB Studia Reportażu i Dokumentu PR

Only registered users can comment.

  1. Dzięki za post! Zastanawiam się tylko nad tym punktem, w którym mowa o pokazaniu bohatera z innej strony. Ja tak mam, że jak słucham reportażu, ma jakiś konkretny klimat, bohater jest pokazywany z pewnych stron, to jeżeli na sam koniec pokazany on zostanie w zupełnie innym świetle, to chciałabym się o nim dowiedzieć więcej, o tej jego (do tej pory ukrytej) części osobowości. Poznać go z tej strony. A tu reportaż się kończy. Może lepiej zostawiać z niedosytem? 🙂

  2. Brawo dziewczyny! Świetny pomysł. Dziś reportaż radiowy nie może zamykać się w odcinku wyznaczony ramówką. Dobry reportaż to zaproszenie do dialogu. Na antenie jest mało na to czasu. Rozmowy o warsztacie reporterskim to fantastyczna szkoła budowania doskonałej wypowiedzi, gdzie każde zdanie musi nieść jakąś wartość. Informacyjną, emocjonalną, artystyczną, bo w końcu z tej kompozycji tworzymy nastrój, zbliżamy ludzi do siebie, tak, żeby wspólnie coś przeżyli, jak w spektaklu a czasem w swoistym misterium. Uwielbiałam rozmawiać o reportażu, o formie i tym tajemniczym jednym zdaniu, scenie, atmosferze, muzyce, które unoszą dziennikarskie nagranie na wyższe piętro.
    Druga strona medalu, to o czym dany reportaż opowiada, czym autor chce się z nami podzielić, co chce pokazać , na co uwrażliwić? Reportaże radiowe są kopalnią wiedzy o ludziach, naszym życiu, sytuacjach konfliktowych ale i heroicznych. Słuchacz odnajduje w opowieściach także swoje doświadczenia, od cierpieniu do radości. Nie jest sam.
    Poruszyłyście sprawę zakończenia. Jednak powinno być jedno i nie przypadkowe. W reportażu przede wszystkim słyszymy głosy naszych bohaterów, jednak ostatnie zdanie, niezależnie od tego, kto je wypowiada jest głosem autora. Nawet jeśli kończy się znakiem zapytania.
    Jeszcze raz gratuluję pomysłu.

  3. Taki koniec jest możliwy na przykład wtedy, gdy chcemy przełamać u odbiorcy utarte sposoby myślenia. Po bohaterze reportażu “Nic się nie stało” spodziewamy się emocji, bo przecież spędził 12 lat w więzieniu, tymczasem on opowiada o tym bezosobowo. Co myślimy w trakcie słuchania reportażu? Facet jest zimny jak lód, więzienie nie zrobiło na nim wrażenia. Może udaje twardziela? Tymczasem na końcu on wyjaśnia, że stłumił te emocje, bo inaczej nie przeżyłby zamknięcia. Musiał stać się zimny, bo uczucia zabiłyby go. To pokazuje jego zachowanie w innej perspektywie, ale nie trzeba rozpoczynać kolejnego wątku, by jeszcze coś wyjaśniać. Oczywiście można, ale w tym wypadku konstrukcja reportażu prowadziła do przesłania: Patrzcie, co więzienie z nim zrobiło. Wyprało go z uczuć.

  4. Komentarz Adama, współautora reportażu. Ty wypranie z uczuć to moim zdaniem jedynie gra byłego więźnia, zmuszonego przez dwanaście lat siedzenia “za nic” za kratami do skrywania emocji, by nie wykorzystano ich przeciwko niemu. Niestety to kontrolowanie siebie przeniósł na czas ” w cywilu”. Jednak gdy mówi o synu, od którego po wyjściu zza krat usłyszał, iż jest dla niego obcym facetem, daje – w drobnej dawce – ujście emocjom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *