Dokumentacja | Reportaż | storytelling | Sztuka rozmowy

Z serii jak rozmawiać z dziennikarzem: Bądź sobą.

12 marca 2018

Z serii jak rozmawiać z dziennikarzem: Bądź sobą

 

 

Są osoby, które powinny zaistnieć w mediach, bo robią coś bardzo ciekawego, ich historia jest niezwykła. Tylko same są zbyt nieśmiałe, by  zapukać do dziennikarzy.

 

 

Załóżmy jednak, że taka osoba przełamuje tremę i kontaktuje się z dziennikarzem. Jaka jest ta najważniejsza rzecz, która decyduje o tym, czy chcę nagrać kogoś, czy nie. Otóż badam, czy ktoś jest sobą.

 

Wiesz, jak to rozpoznaję? Ktoś opowiada mi jakąś historię, gdy ja jeszcze nie nagrywam. Opowiadający jest podekscytowany, mówi naturalnie, czasem  gwarą, czasem wulgarnie, przytacza dialogi, śmieje się. Włączam mikrofon i…nagle znikają emocje, gwara, wulgaryzmy (tego akurat nie żałuję). Zamiast tego, mam monotonną, bezbarwną wypowiedź, kompletnie nie przykuwającą uwagi. Czyli jestem świadkiem dwóch wcieleń jednej osoby. Wiem wtedy, że to tylko poza, bo komuś się wydaje, że tak wypadnie mądrzej. Bo przecież w TV prawie wszyscy używają takiej oficjalnej mowy. I co z tego, że przynudzają. Oglądający myślą, że tak właśnie trzeba, bez uniesień, bez wyrażenia siebie. Nieprawda! Musisz być sobą, aby przykuć uwagę, zaistnieć w mediach.

 

 

Jako radiowiec namiętnie kocham osoby, które nie wstydzą się uczuć, są emocjonalne, ale oczywiście mają też coś do powiedzenia. To silniejsze ode mnie, że gdy jadę metrem, czekam w kolejce do lekarza, stoję na poczcie, słucham ludzkich głosów. Gdy słyszę, że ktoś opowiada z zaangażowaniem, barwnie, obrazami, a jeszcze z tej opowieści wypływa refleksja, muszę się bardzo powstrzymywać, by nie zapytać, czy mogłabym panią/pana nagrać. Czasami oczywiście nie wytrzymuję i pytam.

 

Jeśli nadal nie wiesz, co to znaczy dobry rozmówca dla dziennikarza, to mam przykład osoby, która jest do tego stworzona. Barbara Marchewka- ikonopisarka, animator kulturalny z Dukli, terapeuta zajęciowy. Na zdjęciu powyżej jest w pareo na plaży w Ankonie. Czyż buzia nie uśmiecha się na jej widok?

 

 

Barbara Marchewka w pracy

 

Nasza ponad 15-letnia znajomość zaczęła się od jednego telefonu. Miałam pojechać do Krosna, by nagrać spacer po rafinerii do reportażu o problemach ze zbiórką olejów przepracowanych. Z Warszawy to dość długa trasa. Wtedy jeszcze w delegację jeździło się z kierowcą. Nie było mowy, by wrócić do domu tego samego dnia, bo kierowcę obejmuje kodeks pracy. Musieliśmy przenocować, choć nagrania skończyliśmy już o 15.00. Dlatego przeszukiwałam internet w poszukiwaniu informacji, która zaczepi” moje oko, poczuję, że to może być temat na reportaż. Zdecydowanie wolę nagrać ciekawą rozmowę, niż siedzieć w hotelu. I nagle moją uwagę przyciągnęło słowo Dukla. Szperałam dalej. Jak znaleźć punkt zaczepienia w obcym mieście? Można sprawdzić jakie tam działają stowarzyszenia, fundacje. I oto wypatrzyłam Stowarzyszenie Inicjatyw Kulturalno-Ekologicznych Animare. Telefon odebrała kobieta o bardzo życzliwym głosie. Na moje pytanie, czy dzieje się coś ciekawego, o czym  warto nagrać audycję, odpowiedziała ze śmiechem: U nas są tylko ciekawe historie i to bez liku”.

 

Zabrzmiała tak energetycznie i obiecująco, że musiałam tam pojechać. Kiedy weszłam do galerii w Dukli, zobaczyłam kolorowo ubraną osobę o marchewkowych włosach, na widok której buzia sama się śmiała. To była Barbara Marchewka. Przed nią stał Karol Lekostaj, brodaty, długowłosy, gołonogi, trochę przypominający Chrystusa, z ikoną zawiniętą w ręcznik. Okazało się, że to było ich pierwsze spotkanie, a Karol oferował Basi ikonę do sprzedaży. A że toczyli bardzo ciekawą i żywą dyskusję o pisaniu ikon, od razu wyciągnęłam mikrofon. I co się stało? Otóż oni nie zmienili sposobu mówienia, mimo, że wiedzieli iż są nagrywani. Nawet w pewnym momencie zaczęli  intensywnie namawiać mnie do kupienia ikony. Wymarzona scena do reportażu. Potem poznałam Zbyszka Marchewkę, Gretę Leśko, twórczą rodzinę Wrzecionków z Joanną na czele, rodzinę Kasprzyków. Oni wszyscy też byli sobą”. Mieli to coś, co potrzebne jest, aby dobrze wypaść w mediach.

 

Barbara Marchewka, Joanna Wrzecionko

 

Ale teraz ważne pytanie dla tych, którzy zastanawiają się, jak oni wypadliby w takim radiowym reportażu. Posłuchaj najpierw reportażu „Rozjaśniam dzień”, choć pierwszej minuty, a potem szczerze odpowiedz na pytanie poniżej.

 

https://www.polskieradio.pl/80/325/Artykul/954531,Posluchaj-jak-mozesz-odmienic-czyjs-dzien

 

Czy jesteś w stanie sobie wyobrazić, że pozwalasz dziennikarzowi nagrać cię w sytuacji robienia ciasta, gdy fałszując podśpiewujesz do wtóru z Drupim? Jeśli tak, spokojnie możesz zainteresować swoją sprawą/ historią/fundacją/firmą dziennikarzy. Bo to znaczy, że pozwolisz pokazać jaka/jaki jesteś naprawdę.

 

 

Ale oczywiście zaznaczam, trzeba mieć coś do opowiedzenia, by zaistnieć w mediach. Basia ma tych historii bez liku, bo jej życie jest przebogate. Oprócz tego, że jeżdzi do Włoch rozjaśnić dzień Guliowi, pisze ikony, pracuje w jako terapeuta zajęciowy w ośrodku pomocy dla niepełnosprawnych umysłowo i chorych psychicznie w Dukli.

 

Tak jak Kasia Błaszczyk pisała wcześniej na blogu:

 

 

  • ważne jest, żeby spojrzeć na historię, którą chcemy opowiedzieć, tak jak spogląda reporter. Zadać pytanie: o czym właściwie jest ta opowieść? Czego inni mogą się z niej nauczyć?

 

Tu jest link do wpisu Kasi:

 

http://torbareportera.pl/temat/serii-rozmawiac-dziennikarzami-zainteresuj-twoja-sprawa/

 

Barbarę Marchewkę „mikrofon kocha”, bo jest mądra, szczera, naturalna, spontaniczna.  Każdy dziennikarz marzy o takim bohaterze, dlatego nie wahaj się BYĆ SOBĄ, gdy czeka Cię spotkanie z mediami. Nie przybieraj pozy oratora, kaznodziei, bezbarwnego urzędnika, bezosobowego biznesmena, mędrca, co zjadł wszystkie rozumy. Nikt nie będzie Cię wtedy słuchał. Dziennikarze kochają  „naturszczyków”.

 

To co, chcesz zaistnieć w mediach? O czym chcesz opowiedzieć? Napisz w komentarzu.

 

A poniżej jeden z pierwszych reportaży z Dukli. O “Ludziach ze świata”, czyli Basi i jej znajomych, którzy rzucili wielkie miasta i zamieszkali na beskidzkich wierzchołkach.

 

https://www.polskieradio.pl/80/4198/Artykul/1329256,Marchewkowe-szczescie

 

 

Hanna

 

Wszystkie wymienione wyżej reportaże można znaleźć na stronie www.polskieradio.pl/reportaz

Zachęcam też do polubienia na FB Studia Reportażu i Dokumentu PR

Only registered users can comment.

  1. “To silniejsze ode mnie, że gdy jadę metrem, czekam w kolejce do lekarza, stoję na poczcie, słucham ludzkich głosów” – mam tak samo 🙂

  2. Nie boję się mikrofonu, ale sama mam za sobą doświadczenie dziennikarskie 🙂 Wiem też, że często ludzie po prostu stresują się nagraniem, nawet jeśli one nie są na żywo. Nie muszą przyjmować pozy (choć i tak się zdarza ), bo prostu boją się tego jak wypadną, czy ich przejęzyczenia, zająknięcia i wszelkie przerywniki typu “yyy” będzie słychać. Trzeba im odczarować ten mikrofon i powiedzieć, że nie gryzie 😉

    1. To prawda. Ale czasami spędzam z nimi dwa dni, a oni nadal tacy sami sztywni. Myślę, że nie każdy ma ten dar i trudno.

  3. Bardzo ciekawy wpis, nie mam doświadczenia w pracy dziennikarskiej, lecz wielokrotnie zauważyłam, że mikrofon lub czerwony sygnał nagrywania zmienia ludzi. Ta potrzeba jak najlepszej prezentacji swojej osoby często przysłania to, co w ludziach najlepsze, czyli spontaniczność, ciepło czy poczucie humoru. Pozdrawiam

  4. A ja nie lubię występować. Co innego słowo pisane. Tą formę uwielbiam. Bardzo interesujący artykuł, skłaniający do przemyśleń.

  5. Bardzo podoba mi się ten wpis. Niby prosta rada “być sobą”, ale wiele osób ubiera na siebie maski, żeby być odbieranymi w inny sposób, niż są w rzeczywistości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *