Dokumentacja | Reportaż | storytelling | Temat

Jak zrobić dobry reportaż podróżując?

8 kwietnia 2018

Jak zrobić dobry reportaż podróżując?

 

W każdą podróż zabieram ze sobą mikrofon. Nawet jeśli miałby spędzić trzy tygodnie zamknięty w futerale. Reporterem się jest. W związku z tym nie można od tej pracy wyjechać na wakacje. Choć można sobie od niej zrobić wakacje, jak od wszystkiego ;-).

 

Wyjazd to wspaniała okazja do nasłuchiwania, szukania  tematów, spotkania bohaterów i nagrań albo zapisków. Jeśli myślimy poważnie o reportażu nagranym/ zapisanym w podróży, warto się przygotować (nawet jeśli przed podróżą nie wiemy nawet, jaki będzie temat reportażu). Oczywiście można nagrać lub napisać typowy reportaż podróżniczy, ale nawet taki materiał powinien być wzbogacony o anegdoty, rozmowy z tubylcami, konkretne porady, a wszystkiego nie zdążymy dowiedzieć się w kilka dni, kiedy jesteśmy na miejscu.

 

Bywa też, że udajemy się gdzieś specjalnie po to, by zrobić reportaż. Tak było z moim wyjazdem do Brazylii. Ponieważ to bardzo daleko, trzeba minimalizować prawdopodobieństwo że czegoś nie nagramy lub kogoś nie spotkamy. Poniżej 8 pomysłów na to, jak zrobić dobry reportaż, będąc w podróży.

 

Już w domu zapoznaj się z miejscem do którego jedziesz. Nie chodzi o atrakcje turystyczne ( to też ),  ale o to, co dzieje się na miejscu, kiedy tam będziesz. Warto też zorientować się, jacy ludzie tam mieszkają. Takie informacje  znajdziesz na stronach pasjonatów ( tacy ludzie często mogą być sami w sobie tematem na reportaż), urzędów gmin, kościołów, a czasem nawet restauracji. Warto przejrzeć też internetowe strony prasy lokalnej. Przygotowując się do wyjazdu do Brazylii odkryłam, że w tym czasie w Rio Grande do Sul odbywa się największy w tym stanie festiwal polonijny. Dzięki temu zaplanowałam podróż tak, by być na nim na początku wyprawy,  bo wiedziałam że poznam tam wielu ludzi, którzy mogą pomóc mi szukać potomków emigrantów, których listy odnalazły się w Warszawie. Mimo, że strona internetowa była po portugalsku uważanie ją przeczytałam i zauważyłam nazwisko Bińkowski, które znałam z listów. Przy pomocy mojej nauczycielki portugalskiego skontaktowałam się z tą rodziną i zapytałam, czy mogłabym u nich nocować ( mieszkali w mieście festiwalowym). Oczywiście zaprosili mnie do siebie. Dzięki nim w reportażu “Listy Brazylia-Polska” pojawia się unikatowa scena u brazylijskiego fryzjera, gdzie kobiety śpiewają po polsku.

 

Zrezygnuj z hotelu, śpij u bohaterów, w agroturystykach, pokojach do wynajęcia. Jeśli tylko to możliwe i mam na to siłę, nocuje u moich bohaterów. Dzięki temu poznaję ich lepiej, a oni oswajają się ze mną i ciekawiej opowiadają. W ogóle staram się nocować u ludzi. W hotelu prawdopodobnie nie spotka mnie żaden ciekawy temat, a na przykład, w agroturystyce zwiększam takie prawdopodobieństwo. Nocowałam kiedyś w niewykończonym domu na wzgórzu, choć w pobliżu nie było właściwie nic interesującego. Ciekawa okazała się sama historia domu i jego właścicieli, którą opowiedziałam w reportażu pt.”W szklanym zamku”.

 

Przygotuj sobie listę miejscowych kontaktów i kogo się da, poznaj przed wyjazdem przez Internet lub telefon. Przed wyjazdem do Brazylii zrobiłam bardzo dokładny research. Jeszcze z Polski, skontaktowałam się z  Damasio Sobiesiakiem- odnalezionym potomkiem autora jednego z listów. Gdybym tego nie zrobiła mógłby powstać inny ciekawy reportaż, ale mało prawdopodobne, że spotkałabym go w podróży. Kiedy się przemieszczasz, nie ma czasu na research. Wtedy zdajesz się na szczęście.

 

Pomagaj szczęściu i odwiedzaj lokalne sklepy, restauracje, domy kultury. Żeby dowiedzieć się co lokalna społeczności myśli o Mańku z Ropek z reportażu “Pan Maniek od kalendarzy” musiałam pojechać do najdalszego sklepu w Wysowej. W centrum wszyscy byli poprawni, bo zdawali sobie sprawę że negatywne opinie mogą zaszkodzić ich biznesom, a ja potrzebowałam tzw. mięsa. Z dala od szosy, ani sprzedawczyni ani kupujący nie mieli już takich zahamowań.

 

Nie przepuszczaj dobrych okazji, nawet jeśli masz mało czasu. Zdarza mi się robić reportaże sponsorowane np. z różnych grantów albo funduszy.  Wiadomo, że taki reportaż na zamówienie nie zawsze bywa ciekawy. Jednak najczęściej jest to dobra okazja do pojechania w różne, interesujące miejsca. Dzięki temu, że przygotowywałam reportaż o współpracy transgranicznej między Polską i Słowacją, odwiedziłam rodzinną pasiekę w Kamiannej. Pan opowiadał cudownie o miodzie, i wcale nie było mi żal czasu, by go nagrywać. Po przyjeździe do domu powstał pomysł, by wykorzystać to nagranie. Do opowieści o miodzie dodałam trochę wyobraźni i Kubusia Puchatka,  dzięki temu powstała sympatyczna opowiastka pt. “No to miodzio”.

 

Wracaj. Bywa i tak, że zupełnie nie można zrobić nagrań na prywatnych wakacjach. Wtedy tylko słucham i zapamiętuję. Wracam spokojnie, wtedy kiedy już mogę. Tak było z wieloma reportażami, ale polecam Wam ten: “W krainie otwartych okiennic”.

 

Jeśli uczestniczysz w jakimś wydarzeniu, znajdź czas by porozmawiać z uczestnikami na osobności. Każdy z nas chciałby trochę uwagi, a pod pozorami fajności, przebojowości, inności często kryją się ludzkie dramaty. Pojechałam kiedyś nagrywać międzynarodowe spotkanie. Ludzie na nim czuli się bardzo cool, bo ich głównym zajęciem było podróżowanie po świecie z plecakami, spotykanie innych ludzi. Kiedy zaczęłam z niektórymi z nich rozmawiać dłużej spadły maski przebojowości i zadowolenia. Okazało się, że część z nich tęskni za stabilizacją, miłością, własnym domem. Zrobiłam o tym reportaż pt. “Camp”.

 

Nigdy nie wiesz, kiedy dana podróż zmieni się w reportaż. Do Gruzji pojechałam prywatnie, ale jak zwykle nagrywałam różne tła, ulicę, ludzi. W Gonio, na plaży przyplątał się do nas pies, który położył się pod moimi nogami. Znajomy zrobił mi nawet takie zdjęcie. Byłam niezadowolona, bo nie przepadam za psami. Kilka miesięcy później Foczka przesłał mi wzmiankę z prasy, że para z Kamiennej Góry chce sprowadzić  psa z Gruzji do Polski. Na zdjęciu był “ mój “ gruziński pies. Skontaktowałam się z Krystianem i Gosią i śledziłam losy suczki, którą para próbowała legalnie sprowadzić do Polski. Gdy się udało, pojechałam do Kamiennej Góry i nagrałam reportaż “Pies z Gonio”. Przy okazji powstały też dwa inne materiały o tym, jak pracują weterynarki na polskiej wsi, bo okazało się, że Gosia prowadzi przychodnię weterynaryjną.

 

 

Na koniec najważniejsza rada: wyjedź!

Można coś planować tygodniami, jednak jeśli nie ruszysz się z miejsca, nie dotkniesz, nie zobaczysz na własne oczy to prawdopodobnie nie będziesz umiał tego opowiedzieć. Bycia w danym miejscu, smakowania go, obserwowania, i rozmów z ludźmi nie da się zastąpić żadną literaturą, ani dobrym przygotowaniem.

 

Kasia

 


 

Wszystkie wymienione wyżej reportaże można znaleźć na stronie www.polskieradio.pl/reportaz

Zachęcam też do polubienia na FB Studia Reportażu i Dokumentu PR

Only registered users can comment.

  1. Wcale nie tak dużo:) Najważniejsze to ciekawość świata i otwartość. Ryzyko pojawia się rzadziej, chyba, że jest się reporterem wojennym. Ryzyko w znaczeniu dokonywania wyborów, przekraczania pewnych granic-tak, to często się zdarza.

  2. Nikt kto nie wsiadł na pokład jachtu i nie wypłynął na wielkie wody , nie wszedł na szczyt stromej góry za swoim bohaterem , nie”dorwie” go kiedy własnie wrócił zdobywając biegun nie poczuje emocji, które nim rządzą …
    Czasami bycie pierwszą osobą , z którą się dzieli tym co przeżył się opłaca 🙂

    1. To prawda. Reportaże z podóży, które oddają koloryt i atmosferę łatwiej zrobić, niż te z podróżnikami-zdobywcami i to tymi ekstremalnymi. A jak samemu nie uprawia się np żeglarstwa, to małe szanse na otworzenie się przed nami żeglarza. Chyba, że mamy szczęście do ludzi:)

  3. Masz całkowitą rację, warto zaopatrzyć się w pewne informacje, wskazówki już wcześniej.

  4. Świetny artykuł! Bardzo pomocny. Próbuję właśnie stworzyć krótki post na bloga o zeszłorocznej wyprawie i oprócz zdjęć nie mam nic więcej. Więc się post pisze, i pisze i końca nie widać… Dlatego dziękuję za pomysł z nagrywaniem! Co prawda nagrywane były różne rzeczy, ale nie przyszło mi do głowy, żeby zdawać relację, opowiadać o wrażeniach i miejscu na bieżąco , nagrywając wszystko!
    Dzięki za pomysł! 🙂

    1. Ja często notowałam wrażenia z podróży. Jeśli notatki były słabe, bo byłam leniwa, to okazywało się, że mam kłopot z odtworzeniem atmosfery, zapachów, przygód. Dlatego Kasi pomysł z nagrywaniem faktycznie jest najlepszy.

    2. Akurat też piszę teraz reportaż, w którym korzystam ze swoich starych nagrań z podróży z 2011 roku. To naprawdę działa! Słucham surówki i nagle znajdują mi się brakujące wątki. Sprawdza mi się też wygrzebywanie smaczków w internecie i w książkach. Do części spotkanych po drodze osób szczęśliwie wzięłam kontakty i teraz mogę mailowo dopytać. Poza tym, jak patrzę na zdjęcia to dużo sobie przypominam. Nie zawsze w danym momencie, dlatego jak sobie przypomnę to zapisuję albo nagrywam na telefon komórkowy, by znowu nie zapomnieć.

  5. Bardzo przydatne wskazówki, które dobrze jest mieć gdzieś w zanadrzu. Każdemu marzy się pisać z polotem, lekko, niebanalnie… Każdy szuka swojego sposobu na dobry tekst i chciałby, żeby czytelnicy jednak go przeczytali a nie tylko przejrzeli zdjęcia. No i ważne są same informacje, ale nie te suche, przewodnikowe, ale takie które skłonią czytelnika do prawdziwego zgłębiania tematu… 🙂

    1. To prawda. Na blogach znajduję dużo informacji, które są też na portalach turystystycznych. Ja szukam subiektywnego opowiedzenia o podróży, pełnego zapachów, kolorów , ciekawych ludzi i miejsc.

  6. Nigdy nie pisałam reportaży, bardziej subiektywne relacje. rady wydaja sie bardzo przydatne, niewiadomo kiedy podróż zamieni sie w reportaż.

  7. Świetny artykuł, ja sama będąc w Brazylii chciałam zrobić kilka reportaży, ale zabrakło mi odwagi i umiejętności. Następnym razem zastosuję się do Twoich wskazówek

  8. Ty wyjeżdżasz z mikrofonem, jak natomiast nie wyobrażam sobie wyjechać bez sprzętu do robienia zdjęć pomimo, że zawodowym fotografem nie jestem 🙂 i dokładnie! Zanim wyjedziemy do jakiegoś miejsca research obowiązkowo! Ja też nie lubię jechać bez przygotowania i przed podróżą uwielbiam czytać przewodniki, dobre fora i blogi. Uwielbiam odszukiwać miejsca nieco mniej uczęszczane, poznawać miejscowych! Twoje tipy są bardzo, ale to bardzo praktyczne. Każdy powinien spróbować i poznać, że wyjazd turystyczny a podróż nieco się różnią. PS. pochodzę z miejscowości całkiem niedaleko położonej od tej, w której poznałaś Mańka. Twój reportaż o nim bardzo się spodobał w okolicy 🙂

    1. Mam nadzieję, że reportaż Panu Mańkowi choć trochę pomógł, bo to jest dobry człowiek. Co do wyjazdów…bywa też tak, że jadę zupełnie bez planu, poddając się temu, co przyniesie los. Rzeczywiście raczej podróżuje niż zwiedzam. I taka spontaniczna podróź reporterska być może jest tematem na kolejny wpis. Dzięki.

  9. Moim zdaniem trzeba rozróżnić podróż od wakacji. Wakacje z mikrofonem? Moim zdaniem to niezdrowe. Za to podróż, gdy nastawiamy się na odkrywanie, a nie na wypoczynek- jak najbardziej!

    1. Zgadzam się. To dobre rozróżnienie. Moja młodsza blogująca koleżanka Kasia jeżdzi z mikrofonem także na wakacje,a ja od lat nie. Bo nie wypoczywam. Ale ponieważ zawsze się jest reporterem, to odkrywam, obserwuję i zapisuję w pamięci. Czasami wracam, a czasem przepada. Trudno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *